Milczenie jest tak ciekawym tematem, że można o nim mówić godzinami. Milczeć to nie to samo co nic nie mówić. Milczeć to nic nie mówić wtedy, gdy ktoś oczekuje, że coś powiemy. Jednak nie oznacza to, że nie mamy nic do powiedzenia, a z milczenia może płynąć więcej treści niż z potoku słów.
Czasami lepiej jest milczeć, a czasem nie sposób jest się odezwać. Tak też uważa Jacek Dukaj:
Prawie nigdy nie wtrącam się do rozmów, nie oponuję nawet największym głupotom wygłaszanym w mojej przytomności. Im większe, tem mniejszy w opozycji sens, bo tem jaskrawsze oczywistości musiałbym przeciwko nim opowiadać. Zamykam usta, siedzę w kącie, milczę. Nie ma znaczenia, czy inni rozpoznaliby banalność mych słów – ja ją widzę aż nadto wyraźnie. I to, pojmujecie, to się z czasem obraca w rodzaj ogólnego zniechęcenia, lenistwa wobec ludzi. Ja powiem to, więc oni to, więc ja to, więc oni, więc ja, więc oni, i tak dalej, skolka ugodna – na co mi w ogóle rozpoczynać tę mękę? Siedzę w kącie, milczę. [Jacek Dukaj, „Lód”]
Więcej


